Marzec

Wietnam: Hoi An, Da Nang, Ba Na Hills, Hanoi

HOI AN - miasteczko jak z bajki w środkowym Wietnamie. Po wojnie wietnamskiej, dzięki między innymi polskiemu architektowi Kazimierzowi Kwiatkowskiemu, zostało odrestaurowane. Stare miasto Hoi An jest dzisiaj na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO i  jest najczęściej odwiedzanym przez turystów z całego świata miejscem w Wietnamie.

DA NANG, miasto w środkowym Wietnamie nad Morzem Południowochińskim. To tutaj, na jednej z plaż, 8 marca 1965, wylądowali pierwsi US marines - na 10 lat. Starsi Wietnamczycy starają się zapomnieć a młodzi z zapalem uczą się angielskiego. Przepiękne plaże a przy nich wielki plac budowy. Nigdzie nie widzieliśmy tylu budujących się potężnych hoteli - tych ze średniej i najwyższej polki, głównie amerykańskich sieci. I pozostałości po Francuzach: trochę ciekawych budynków i kościołów, miedzy innymi „różowa” katedra i niebieski klasztor szarytek.

Ba Na Hills to wzgórza 20 kilometrów na zachód od Da Nang. Ponieważ latem jest tam chłodno, to na początku XX wieku Francuzi wybudowali resort z myślą o turystach znad Sekwany. Są uliczki przypominające te paryskie, a nawet replika katedry Notre Dame. Dzisiaj to atrakcja turystyczna głównie dla turystów z Chin, Korei i Japonii.  Dojeżdża się tam najdłuższą na świecie kolejką linową. Niesamowite wrażenia.

Hanoi to stolica Wietnamu a jednocześnie miasto najbardziej związane z erą francuskich Indochin. Piękna katedra zbudowana przez Francuzów (ciagle czynna), stara część miasta z zabytkowymi, choć w większości zaniedbanymi budynkami, ulicami pełnymi „street food” i kawiarni. „French Quarter” a obok Park Lenina z jego pomnikiem i mauzoleum Ho Chi Minha. Sklepy spożywcze pełne zachodnich produktów i wszędzie czerwone flagi z gwiazdą, i McDonald’s z flagą z sierpem i młotem. Tuż obok eleganckich hoteli w granitach malutkie uliczne biznesy. Dużo zieleni, drzew mango i tłumy turystów.