Styczeń 2019

Półwysep Malajski

KUALA LUMPUR, Malezja: 29 stycznia 2018, po południu. Na zewnątrz 92F (33C). I tak jest zawsze, czy to zima czy lato, trochę chłodniej nocą. Kuala Lumpur to plac budowy - przez ostatnie 5 lat zbudowali tu 300 wysokich domów i nadal budują. Tuż obok hotelu, w którym mieszkamy, powstaje 630 metrowy budynek. Świetna komunikacja: metro, kolej jednoszynowa, nowoczesne autobusy miejskie. Chłodzone przejścia pomiędzy wieloma budynkami. Spokojni, uśmiechnięci ludzie. Większość mieszkańców Kuala Lumpur to Malajowie wyznający islam, kobiety noszą chusty i mimo tych upałów ubrane są bardzo dokładnie. Drugą dużą grupą etniczną są Chińczycy. Jest bezpiecznie, sympatycznie, ale brak nastroju radości i zabawy, jaki widać chociażby na ulicach i w parkach też gorącego Meksyku.

BATU CAVES. JASKINIE BATU, w których zbudowana została świątynia wyznawców hinduizmu, jedna z najbardziej uczęszczanych przez Tamilow poza terytorium Indii. Ok. 14 km od centrum Kuala Lumpur

SINGAPURA w języku pierwszych osadników malajskich znaczy Miasto Lwa, choć lwy wówczas już tu nie mieszkały. Jest to miasto bardzo zielone. Rozłożyste drzewa, palmy, piękne rabaty, przystrzyżone trawniki. W centrum nowoczesne biurowce i hotele, ale także zadbane stare dzielnice, pamiętające czasy Anglików. Jest ładna dzielnica malajska - zabytek dziedzictwa Malajów; kolorowa dzielnica hinduska „Little India” i schludna arabska z meczetami. 76% mieszkańców tego miasta/państwa ma pochodzenie chińskie, dlatego najczęściej odwiedzana przez turystów - ale także i mieszkańców - jest Chinatown. Singapur jest zamożny, ale też gęsto zaludniony i 80% obywateli mieszka w subsydiowanych przez państwo wysokościowcach, z których nie wszystkie mają bardzo nowoczesny i zachęcający wygląd. Tani jest transport, bezpłatne szkoły, bardzo przystępna służba zdrowia. Dzieci są na wagę złota i żeby ratować się przed wyludnieniem, polityka imigracyjna jest tu bardzo otwarta. Sporo jest też pracowników sezonowych - przede wszystkim w budownictwie - z Malezji, Indii i Chin. Popularna jest tez służba domowa. 30% singapurczykow wyznaje buddyzm, trochę mniej jest chrześcijan, zdecydowanie mniej wyznawców islamu, taoizmu i hinduizmu, ale wszyscy żyją zgodnie. Nie ma konfliktów etnicznych czy religijnych. Na świątyni hinduskiej wisi spory plakat z życzeniami „dla przyjaciół Chińczyków z okazji nowego roku”. Singapur jest przyjazny turystom, choć nie są oni tu preferowani - za wszelakie wstępy płaca dwa razy tyle, co mieszkańcy. Hotele są dość drogie, ceny porównywalne do Nowego Jorku czy Londynu.

Copyright @ Maria Roycewicz 2020