
PODRÓŻNICZE KADRY
- pełne obrazów, historii i opisów
Luty 2023
Ekwador: Galapagos
Santa Cruz i Puerto Ayora – Galapagos z bliska
Archipelag Galapagos, położony na Pacyfiku, około tysiąca kilometrów od wybrzeży Ekwadoru, należy do najsłynniejszych przyrodniczych zakątków świata. To właśnie tutaj w 1835 roku dotarł Charles Darwin. Odizolowane przez miliony lat wyspy stały się domem niezwykłych gatunków zwierząt, z których wiele nie występuje nigdzie indziej.
Jedną z głównych atrakcji wyspy Santa Cruz jest Stacja Badawcza Charlesa Darwina, zajmująca się ochroną miejscowej przyrody, w tym słynnych żółwi olbrzymich. Można tu poznać historię ratowania zagrożonych gatunków i zobaczyć żółwie hodowane w ramach programów ochronnych. Jest tu również ekspozycja poświęcona Samotnemu George'owi, ostatniemu znanemu przedstawicielowi jednego z podgatunków żółwi z Galapagos.
Ale Galapagos to nie tylko rezerwaty, naukowcy i słynne żółwie.
Puerto Ayora, największe miasto archipelagu, ma swój własny, niezwykły charakter. Są tu restauracje, sklepy, hotele, gwarne ulice i wieczorne spotkania mieszkańców. Życie toczy się spokojnym, wyspiarskim rytmem, a turystyka przeplata się z codziennością miejscowej społeczności.
Na pobliskich skałach wygrzewają się legwany morskie, a w płytkiej wodzie między ciemnymi wulkanicznymi kamieniami uwijają się jaskrawoczerwone kraby. Niezwykła przyroda nie jest tu oddzielona od miasta ogrodzeniem — stanowi część jego codziennego życia.
I być może właśnie w tym tkwi największy urok Puerto Ayora. Nie w egzotyce przygotowanej dla turystów, lecz w tej zaskakującej naturalności, z jaką ludzie i dzikie zwierzęta dzielą niewielki fragment świata.

Puerto Ayora – miasto należy do lwów morskich
Najbardziej niezwykli mieszkańcy Puerto Ayora nie potrzebują ani hoteli, ani restauracji. Lwy morskie bezceremonialnie zajmują ławki przeznaczone dla spacerowiczów, wylegują się na chodnikach i przy nadbrzeżnych barierkach. Szczególnie upodobały sobie okolice targu rybnego, gdzie rybacy czyszczą i przygotowują świeże ryby. Zawsze istnieje szansa, że trafi się jakiś smakowity kąsek.
Wieczorami i nocą okolica zamienia się w wielką sypialnię pod gołym niebem. Jedne zwierzęta śpią na ławkach, inne rozciągają się w poprzek chodnika, zupełnie nie przejmując się przechodniami. Ludzie muszą je po prostu omijać.
Na Galapagos to człowiek jest gościem, a zwierzęta zachowują się jak pełnoprawni właściciele miasta. I najwyraźniej nie zamierzają z nikim negocjować warunków współżycia.
Karol Darwin – pięć tygodni, które zmieniły naukę
W 1835 roku na Galapagos przybył 26-letni Karol Darwin, podróżujący na pokładzie brytyjskiego okrętu HMS Beagle. Spędził na archipelagu zaledwie pięć tygodni, nie przypuszczając, że obserwacje dokonane na tych odległych wyspach przyczynią się do jednej z największych rewolucji w historii nauki.
Zauważył, że zwierzęta zamieszkujące poszczególne wyspy różnią się między sobą, mimo że są blisko spokrewnione. Szczególnie interesujące okazały się przedrzeźniacze, żółwie olbrzymie i niewielkie ptaki, znane później jako zięby Darwina. Różne kształty ich dziobów odpowiadały różnym sposobom zdobywania pożywienia.
Co ciekawe, Darwin nie od razu zrozumiał znaczenie tych obserwacji. Dopiero po powrocie do Anglii, analizując zebrane okazy i korzystając z pomocy innych przyrodników, zaczął dostrzegać mechanizmy ewolucji.
W 1859 roku opublikował dzieło O powstawaniu gatunków, w którym przedstawił teorię ewolucji przez dobór naturalny. Książka na zawsze zmieniła sposób rozumienia historii życia na Ziemi.
Galapagos pozostały symbolem tej wielkiej naukowej rewolucji — niezwykłym naturalnym laboratorium ewolucji.
Samotny George – ostatni ze swojego rodu
Najsłynniejszym mieszkańcem Galapagos był Samotny George (Lonesome George), żółw olbrzymi odnaleziony w 1971 roku na wyspie Pinta. Okazał się ostatnim znanym przedstawicielem swojego podgatunku, którego populację niemal całkowicie wyniszczyły polowania i działalność człowieka.
George został przeniesiony do ośrodka hodowlanego na wyspie Santa Cruz. Przez kilkadziesiąt lat naukowcy próbowali znaleźć mu odpowiednią partnerkę i doczekać się potomstwa. Towarzyszyły mu samice blisko spokrewnionych żółwi, ale mimo składania jaj żadna próba rozmnożenia nie zakończyła się sukcesem.
George zmarł 24 czerwca 2012 roku, mając prawdopodobnie ponad sto lat. Wraz z nim wyginął ostatni znany przedstawiciel żółwi z wyspy Pinta.
Jego ciało przewieziono do Nowego Jorku, gdzie zostało zakonserwowane przez specjalistów z American Museum of Natural History. Następnie powróciło na Galapagos i jest eksponowane w specjalnie przygotowanym, klimatyzowanym pomieszczeniu na wyspie Santa Cruz.
Dziś George jest nie tylko turystyczną atrakcją, lecz przede wszystkim symbolem bezpowrotnej utraty gatunków. Jego historia przypomina, że nawet najdłużej żyjące zwierzęta nie są w stanie przetrwać, jeśli człowiek zniszczy ich naturalne środowisko.


















